Rodzina artysty w swoim oświadczeniu podkreśla, że Tim był bardzo wrażliwym artystą, który przez całe swoje życie poszukiwał odpowiedzi na egzystencjalne pytania o istnienie. Ponadto był osobą, która dużo podróżowała, a że do tego dążył do perfekcji, to było to bardzo wyczerpujące zarówno fizycznie, jak i psychicznie. To w konsekwencji doprowadziło do tego, że po zakończeniu trasy nadal zmagał się z silnym stresem, pomimo że planował po prostu odpocząć i zająć się tym, co ukochał najbardziej – swoją muzyką. Rodzina podkreśla także z dużym naciskiem, że Avicii nie odnajdywał się w szalonej machinie show-biznesu. Uwielbiał swoich fanów jednakże, kiedy tylko mógł, usuwał się w cień i unikał bycia na przysłowiowym świeczniku. Ten utalentowany młody człowiek miał przed sobą całe życie, jednakże nie mógł znieść presji, jaką na sobie czuł. Dlatego też podzielił los innych znanych muzyków, którzy swoje życie zakończyli w wyniku samobójstwa. Nadciągającą katastrofę mogło zapowiadać to, że już w 2016 Avicii zrezygnował z występów na żywo, tłumacząc to pogarszającym się zdrowiem. Nie było jednak tajemnicą, że Tim od wielu lat chorował na ostre zapalenie trzustki, które wywołane było wcześniejszym nadmiernym spożywaniem alkoholu. W 2014 roku przeszedł nawet dwie operacje. W tym także roku Avicii znalazł się na trzecim miejscu najlepiej zarabiających artystów świata. Jego majątek w chwili śmierci był szacowany na około 60 milionów funtów. Jak widać spektakularny sukces i idące za nim gratyfikacje finansowe nie były w stanie zrekompensować Timowi pustki, jaką odczuwał w swoim życiu.

(MM / Fot. By Avicii_performing_in_Paris.jpg: Jalil Arfaouiderivative work: Lpdrew (talk) - Avicii_performing_in_Paris.jpg, CC BY 2.0)